Podatek-Ekologiczny.PL
Ekopodatek.PL

Te domeny są na sprzedaż!
Kontakt:
662 158 553



O podatku ekologicznym (ekopodatku) napisali:

auto-swiat.pl: "Ekopodatek: Pomysł dobry, ale nie do przyjęcia" (27.07.2009)

http://www.auto-swiat.pl/autozet,Ekopodatek-Pomysl-dobry-ale-nie-do-przyjecia,24575,1.html

Propozycja zmiany opodatkowania samochodów

Zamiast akcyzy przy rejestracji auta proponuje się coroczny podatek uzależniony od poziomu emisji CO2 i pojemności silnika. Czy to wyeliminuje stare, trujące gruchoty?

Nowy podatek, który być może zastąpi akcyzę, to rozwiązanie promowane przez Unię Europejską. Ma zachęcić obywateli do wymiany aut na młodsze, które objęte są niższymi opłatami. Jego wprowadzenie oznacza większe obciążenia dla kierowców najtańszych aut i odwrotnie - mniejsze opłaty oraz niższe ceny nowych modeli z najwyższej półki. W polskich realiach politycznych to odpowiednik... bomby zegarowej. Trudno się więc dziwić, że posłom drżą ręce, gdy mają je unieść, głosując za wejściem w życie takiego rozwiązania.

Akcyza jest zła

Obecnej formy opodatkowania aut rejestrowanych po raz pierwszy w Polsce (nowych z salonu i używanych z importu) nikt nie broni - nawet urzędnicy Ministerstwa Finansów w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że to archaizm. Akcyza nie tylko nie powstrzymała napływu kilkunastoletnich aut używanych z Zachodu, lecz także okazała się niezgodna z prawem unijnym. "Po ostatnich zmianach pełni rolę wyłącznie fiskalną, czyli zapewnia dochód budżetowi państwa" - ocenia Wojciech Drzewiecki z Instytutu Samar. Dzięki akcyzie płaconej od aut używanych w ostatnich czterech latach do budżetu wpływał średnio miliard złotych rocznie.

Ekopodatek nie lepszy?

Nowy podatek będzie płacony co roku i naliczany w inny sposób niż akcyza. "Jego wysokość będzie zależała od poziomu emisji CO2 lub od spełnianej normy czystości spalin i pojemności silnika, w przypadku starszych aut, których producenci nie mają danych dotyczących CO2" - zapowiada Jacek Kapica, wiceminister finansów.

Dane dotyczące emisji dwutlenku węgla znane są właściwie dla samochodów z rocznika 2005 i młodszych. Jednocześnie wiceminister Kapica zapowiada specjalną ulgę dla właścicieli aut, od których już zapłacono akcyzę - czyli wszystkich zarejestrowanych przed wejściem w życie nowego prawa. Jak wysoką? Tego na razie nie wiadomo, ale z przecieków wynika, że będzie znaczna. Chodzi o to, by najwyższe stawki płacili tylko właściciele bardzo starych aut z silnikami o największej pojemności.

Propozycję chwalą eksperci branżowi. "Ludzie zaczną przeliczać, że bardziej opłaca im się wymienić auto 15-letnie na połowę młodsze" - mówi Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. "Ceny samochodów w salonach byłyby niższe o wysokość akcyzy, a to oznaczałoby także spadek cen aut używanych" - dodaje Wojciech Drzewiecki. O wprowadzeniu nowego podatku zdecydują jednak politycy.

Czas na decyzję

Jeśli nowe prawo spowoduje, że większość kierowców zmieni np. Golfa II na III, a część nawet "trójkę" na "czwórkę", to już będzie to krok w dobrym kierunku. Każda generacja aut jest nie tylko bardziej ekologiczna, lecz przede wszystkim zapewnia większe bezpieczeństwo kierowcom i pasażerom. Nie oszukujmy się - utrzymująca się na wysokim poziomie liczba ofiar wypadków drogowych w pewnym stopniu wynika także z tego, że nasze samochody mają średnio ok. 14 lat. Ekopodatek może więc pomóc poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Rozpoczynająca się dziś dyskusja jest spóźniona o dobre pięć lat - Polska powinna dysponować takim rozwiązaniem prawnym w momencie wejścia do UE, dzięki czemu po otwarciu granic bardziej opłacałoby się sprowadzać do naszego kraju auta młode, a nie jak najstarsze i najtańsze, co wymuszały zapisy ustawy akcyzowej. Wtedy zlikwidowano by przyczynę, dziś leczymy objawy.

Do trzech razy sztuka

W ciągu ostatnich czterech lat mieliśmy już dwa podejścia do zastąpienia akcyzy na samochody podatkiem ekologicznym. W 2005 roku projekt autorstwa rządu Marka Belki trafił do kosza po pierwszym czytaniu w Sejmie, odrzucony głosami PO, PiS, PSL, LPR oraz SLD, czyli ówczesnej partii rządzącej. Po jesiennych wyborach w 2005 r. do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość, które powróciło do koncepcji ekopodatku. Podobnie jak za rządu Belki, chodziło o zatamowanie lawinowego importu samochodów używanych z Unii Europejskiej. Podatek miał być płacony jednorazowo - w chwili rejestracji auta w Polsce, czyli tak jak akcyza. Różnica polegałaby jedynie na sposobie naliczania stawki, która byłaby uzależniona od normy czystości spalin. Co ciekawe, projekty SLD i PiS łączy osoba wiceministra finansów Jarosława Nenemana, który pracował w Ministerstwie Finansów pod oboma rządami. Także i ten projekt trafił do kosza głosami PO i SLD.

Parlamentarna arytmetyka

Wprowadzenie ekopodatku jest decyzją podejmowaną politycznie, a nie merytorycznie. Dziennikarze "Auto Świata" sprawdzili, jakie są realne szanse na wejście w życie proponowanych przez Ministerstwo Finansów zmian prawa.Partia rządząca jest zobligowana do poparcia inicjatywy własnego rządu. Dlatego projekt może liczyć na głosy 208 posłów PO.

Koalicyjny partner PO na razie czeka na ostateczną wersję propozycji ekopodatku. "Aspekt ekologiczny to jedno, ważny jest też aspekt społeczny" - twierdzi Stanisław Żelichowski, przewodniczący klubu PSL (31 głosów). Według niego nie można dodatkowo obciążać właścicieli starych samochodów, bo i tak eksploatacja jest kosztowna ze względu na naprawy. "Wciąż jesteśmy społeczeństwem na dorobku i nie możemy stosować takich rygorów, jak w bogatych krajach" - wyjaśnia Stanisław Żelichowski. Na ostateczną decyzję PSL mogą jednak wpłynąć względy koalicyjne, bowiem PO będzie wymagała lojalności od swojego partnera.

PiS nieufnie podchodzi do propozycji PO, którą nazywa "skrajnie liberalną". "Uderzenie w biednych to skandal - prawdziwa rzeź niewiniątek" - komentuje poseł Tadeusz Cymański. Dla 152 posłów PiS sprawa ekopodatku będzie idealnym "taranem wyborczym" w czasie kampanii do Europarlamentu, dlatego będą opowiadać się przeciw.

Posłowie SLD wytykają nieposzanowanie "praw nabytych" w projekcie - przecież wszyscy właściciele samochodów już raz zapłacili akcyzę, dlaczego więc mają teraz płacić drugi raz? "Akcyza naliczana w zależności od pojemności silnika preferuje osoby biedniejsze, kupujące auta z mniejszymi silnikami. Propozycja rządu idzie w przeciwną stronę - najwięcej skorzystają bogaci, kupujący ekskluzywne samochody z dużymi silnikami, za to właściciele starszych aut będą musieli zapłacić więcej" - tłumaczy poseł Marek Wikiński. 44 posłów SLD najprawdopodobniej zagłosuje przeciw ekopodatkowi.

Poza tymi czterema ugrupowaniami głosować będzie jeszcze 25 posłów kół Polska XXI, SDPL - Nowa Lewica, DKP oraz niezależnych.

W tej sytuacji wszystko zależy od... prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Koalicja PO-PSL ma wprawdzie wystarczającą liczbę głosów, by przepchnąć projekt w parlamencie, ale w przypadku braku wsparcia ze strony SLD nie będzie w stanie obronić ekopodatku przed ewentualnym wetem prezydenta. Dziś nie sposób przewidzieć jego decyzji, ale statystyka mówi sama za siebie: Lech Kaczyński zawetował do tej pory więcej ustaw niż Aleksander Kwaśniewski w czasie jednej pełnej kadencji.

Komentarz

Politycy zabierają się do wprowadzenia podatku ekologicznego niezwykle ostrożnie, bo temat jest nie mniej "wybuchowy" niż emerytury "mundurówki" czy dopłaty do górnictwa. Nie zmienia to faktu, że na takie rozwiązanie zdecydowało się już 16 państw Unii Europejskiej, a Polska jak zwykle wlecze się w ogonie zmian. Kluczem do sukcesu jest ustalenie stawek, które będą społecznie akceptowalne. W końcu nie ma powodu, by polski kierowca płacił za możliwość jazdy samochodem więcej niż jego zachodni sąsiad. Tym bardziej że jak dotąd kolejne rządy nie zrobiły nic, by powstrzymać import samochodów, które teraz chcą opodatkować.



onet.pl: "Rząd rezygnuje z ekopodatku" (02.07.2009)

http://moto.onet.pl/1564492,1,rzad-rezygnuje-z-ekopodatku,artykul.html

Po ogromnej burzy wywołanej chęcią wprowadzenia w Polsce obowiązkowego podatku ekologicznego od samochodów w miejsce dotychczas funkcjonującej akcyzy, rząd wycofuje się z kontrowersyjnego pomysłu.

To kolejna informacja, która dotyczy gorącej dyskusji na temat wprowadzenia w Polsce podatku ekologicznego płaconego co roku przez każdego właściciela samochodu. Nie znamy prawdziwych przyczyn tej decyzji ale za bardzo prawdopodobną można przyjąć niezadowolenie społeczne i brak akceptacji wśród kierowców.

Zadowolona na pewno nie będzie branża motoryzacyjna, która mogłaby dużo zyskać na przyjęciu i wprowadzeniu do życia założeń podatku ekologicznego. Nie dojdzie też do wprowadzenia dopłat do samochodów nowych - takie rozwiązania funkcjonują już w 13 państwach Unii Europejskiej.



motofakty.pl: "Nie będzie nowego podatku od aut" (02.07.2009)

http://www.motofakty.pl/artykul/nie_bedzie_nowego_podatku_od_aut.html

Podatek miał zastąpić akcyzę, którą obecnie uiszcza się przy pierwszej rejestracji auta. Zdaniem premiera mnożenie kolejnych podatków w sytuacji, gdy w 2010 r. mogą wzrosnąć te już przez nas płacone, nie jest sensowym rozwiązaniem.

Podatek ekologiczny, za którym lobbowała branża motoryzacyjna, miał być uzależniony od pojemności silnika i normy emisji spalin. Rząd planował, aby tak jak akcyza był on wnoszony jednorazowo przy rejestracji auta lub płacony co roku. Generalnie im auto starsze, tym podatek ekologiczny za nie miał być wyższy.

Taka konstrukcja opłaty miałaby skłonić kierowców do kupowania nowszych aut. Dzisiaj 15-letni pojazd jest opodatkowany tak samo jak nowy samochód z salonu. Wysokość akcyzy zależy jedynie od pojemności silnika i nie ma nic wspólnego np. z poziomem emisji CO2. Wynosi ona 3,1 proc. dla aut o pojemności do 2 litrów oraz 18,6 proc. dla pojazdów z większym niż 2 litry silnikiem.

Podział na auta do dwóch litrów i powyżej tej granicy pochodzi jeszcze z lat 90. Wtedy urzędnicy uznali, że auta o silnikach powyżej 2 litrów są bardzo luksusowe i postanowili, że będzie na nie obowiązywać wyższa akcyza. Problem w tym, że od tego czasu wiele się zmieniło. Jak na ironię losu dzisiaj wyższą akcyzą objęte są np. auta wyposażone w oszczędny diesel, choćby Toyoty o pojemności 2.2 litra, produkowane właśnie w Polsce. Mimo że spełniają one restrykcyjną normę emisji spalin Euro5, to są obłożone wyższą stawką akcyzy.

Wprowadzenie podatku ekologicznego zostało odłożone przynajmniej do 2011 r., tak przynajmniej wynika z wypowiedzi premiera Tuska. To złe wieści dla branży motoryzacyjnej, która popierała wprowadzenie podatku ekologicznego. Wobec braku jakichkolwiek zachęt podatkowych do zakupu nowych aut, maleją bowiem szanse na odmłodzenie parku samochodowego w Polsce.

Z ostatniego raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wynika, że już teraz co trzecie auto w Polsce ma co najmniej 16 lat. A ma być jeszcze gorzej, bo kupujemy coraz mniej aut z salonów. Z danych InstytutuBadań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że w tym roku sprzedaż nowych samochodów ma spaść do poziomu 280 tys. z 320 tys. w 2008 r.

Ekologiczne opłaty za auta funkcjonują od wielu lat w Niemczech. Od lipca tego roku stawka podatku ekologicznego, oprócz pojemności silnika, jest uzależniona również od poziomu emisji CO2. Za każdy gram emitowanego CO2 powyżej poziomu 120 g na kilometr płaci się rocznie równowartość 2 euro. Od roku 2012 opodatkowana będzie emisja CO2 powyżej 110 g/km, a od roku 2014 – 95 g/km. Kierowcy będą mieli dodatkową zachętę do wymiany starego auta na nowe, bowiem na samochody spełniające najnowsze normy emisji spalin obowiązuje ulga podatkowa. W latach 2011–2013 może ona wynieść nawet do 150 euro rocznie.



onet.pl: "Nowy ekopodatek w Niemczech" (30.06.2009)

http://moto.onet.pl/1564079,1,nowy-ekopodatek-w-niemczech,artykul.html

1 lipca to w Niemczech oficjalna data wprowadzenia w życie nowego systemu opodatkowania samochodów, którego stawki obok pojemności silnika uwzględniają poziom emisji CO2.

Rozwiązania te odnoszą się tylko do aut zarejestrowanych po raz pierwszy od tego właśnie dnia. Przedstawiciele rządu w Berlinie podkreślają, że przyjęte rozwiązania są w zgodzie ze staraniami Unii Europejskiej, którą dąży do obniżenia poziomu emisji CO2.

Nowy podatek roczny w Niemczech ma następującą strukturę:
- za każde rozpoczęte 100 cm3 pojemności silnika płaci się 2 euro w przypadku auta z silnikiem benzynowym oraz 9,50 euro za diesla;
- za każdy gram emitowanego CO2 powyżej poziomu 120 g/km płaci się 2 euro.

Od roku 2012 opodatkowana będzie emisja CO2 powyżej 110 g/km, a od roku 2014 będzie to granica 95 g/km.

Co ważne, nowy podatek obowiązuje automatycznie w przypadku samochodów zarejestrowanych po raz pierwszy od dnia 1 lipca 2009.

W przypadku samochodów z silnikiem Diesla, które spełniają normę Euro VI, przysługuje w latach 2011-2013 ulga podatkowa o wartości 150 euro.

Ciekawe rozwiązanie przyjęto w przypadku samochodów z normą czystości spalin Euro IV, które zarejestrowano między 5 listopada 2008 a 30 czerwca 2009 i które zgodnie z przyjętym przez rząd pakietem stymulacyjnym dla niemieckiej gospodarki są przez rok zwolnione z podatku rocznego. Otóż po zakończeniu rocznego okresu zwolnienia z podatku właściciel auta będzie obciążony opłatami na starych lub nowych zasadach w zależności od tego, który system będzie dla niego korzystniejszy.

W przypadku samochodów, których silniki spełniają normę emisji Euro V lub Euro VI, okres zwolnienia z podatku wynosi nawet do dwóch lat (jednak nie dłużej niż do 31 grudnia 2010).

W przypadku aut z normą Euro V, zarejestrowanych po raz pierwszy w Niemczech przed 5 listopada 2008, od dnia 1 stycznia 2009 również przysługuje roczne zwolnienie z podatku.

W przypadku pozostałych samochodów, które zarejestrowano w Niemczech przez 5 listopada 2008, będzie do 31 grudnia 2012 obowiązywać dotychczasowy mechanizm naliczania podatku (w oparciu o pojemność skokową silnika). Od roku 2013 pojazdy te zostaną objęte systemem podatkowym na zasadach opisanych wyżej.



motofakty.pl: "Czy eko podatek uderzy w aftermarket" (23.06.2009)

http://www.motofakty.pl/artykul/czy_eko_podatek_uderzy_w_aftermarket.html

Idea podatku ekologicznego wydaje się być słusznym krokiem na drodze odmłodzenia polskiego parku maszynowego oraz formą dbałości o środowisko naturalne. Miejmy nadzieję, że efekty trwających prac legislacyjnych wpłyną korzystnie na całą branżę motoryzacyjną.

Naciski Komisji Europejskiej na rząd polski przyniosły oczekiwany rezultat. Negowany przez Unię podatek akcyzowy jako element ograniczający swobodny przepływ towarów, zostanie zastąpiony podatkiem ekologicznym. Nowa danina na rzecz państwa, zdaniem autorów projektu, ma być przede wszystkim lekarstwem na rosnącą liczbę starych aut, które czynią nasz park maszynowy najstarszym w Europie.

Z braku laku...

Dzisiejsza dominacja wiekowych aut jest efektem wieloletnich zaniedbań legislacyjnych, które umożliwiały import aut w prawie nieograniczonych ilościach. Czynnikiem stymulującym okazał się także popyt za sprawą mało zasobnego portfela przeciętnego Kowalskiego, który kupuje to, na co go stać, wyjaśnia Dariusz Adamczyk, kierownik eCar Service Radzymińska. Dlatego podatek ekologiczny, niekoniecznie wpłynie na cykl wymiany samochodów, ponieważ możliwości finansowe potencjalnych nabywców pozostaną na niezmienionym poziomie, dodaje Dariusz Adamczyk.

Wprawdzie specjaliści jednogłośnie negują import "staroci", to część zwraca ponadto uwagę na pozytywny wymiar tego zjawiska, ponieważ spotęgowany wwóz samochodów przyczynił się do rozkwitu branży motoryzacyjnej. Zarabiają importerzy, dealerzy samochodów, warsztaty samochodowe oraz producenci i dystrybutorzy części. Pieniądze trafiają także do państwowej kasy w wysokości 1,5 -2 mld złotych z tytułu akcyzy od samochodów. Lecz z drugiej strony, dyskusyjna pozostaje kwestia stanu technicznego "wraków", które mają wpływ na bezpieczeństwo na drogach oraz warsztatów, które dopuściły je do ruchu.

Wysoka cena?

Mimo, iż do tej pory Ministerstwo Finansów nie przedstawiło klarownego projektu nowej ustawy będącej alternatywą akcyzy, to prasa motoryzacyjna podgrzała atmosferę do czerwoności, kreśląc zmierzch aut używanych. I choć reakcje mediów są mocno przesadzone, to warto mieć na uwadze niektóre scenariusze wprowadzenia przepisów premiujących auta o najniższych parametrach emisyjnych, jednocześnie zaostrzające wymagania wobec starych samochodów.

Po pierwsze, istnieje groźba, że nowe, nawet względnie tanie auta będą nieosiągalne dla mniej zamożnych nabywców. Toteż rolą państwa jest znalezienie złotego środka w postaci ulg oraz zachęt satysfakcjonujących klienta, sugeruje Wojciech Drzewiecki. Dodatkowo, zwiększenie popytu na samochody nowe i będące tego konsekwencją obniżenie średniego wieku pojazdu wymusi na warsztatach samochodowych wprowadzenie gruntownych zmian, głównie podniesienie jakości usług oraz unowocześnienie składów.

Nowe samochody to przecież zaawansowane technologicznie i złożone konstrukcje. Dlatego serwisy muszą przygotować się na ich obsługę - mówiąc wprost młotek trzeba będzie wymienić na komputer, twierdzi Adam Ambroziak, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.

Tej opinii wtóruje prezes Samaru, którego zdaniem, nowa ustawa przyczyni się także do zmniejszenia szarej strefy, czyli wyeliminowania warsztatów, które nie zapewniają fachowej obsługi. Oznacza to, że z grona 25 tys. wszystkich punktów napraw znikną te, których nie będzie stać na profesjonalizację kosztem kilkuset tysięcy złotych.

Idąc za ciosem, mniejsza liczba aut w warsztatach to mniejszy popyt na części zamienne. Mniej części oznacza redukcję zatrudnienia w wielu fabrykach na terenie kraju i problem z nową falą bezrobocia strukturalnego. Ale eksperci uspokajają, że ten czarny scenariusz się nie ziści. Zmianie ulegnie na pewno specyfika asortymentu producentów części, dostosowanego do nowych potrzeb. Tę ocenę potwierdzają statystyki, wszak w obrocie jest czterokrotnie więcej aut używanych niż nowych.

Epilog

Niewątpliwie dźwignią prac nad nowym podatkiem ekologicznym stał się kryzys finansowy, który najmocniej dotknął branżę samochodową. Jednak przeciwdziałanie skutkom apatii ekonomicznej musi mieć charakter wyważonych proporcji. Na szczęście Unia Europejska nie nakłada na kraje członkowskie gotowych rozwiązań, ale daje wskazówki, jak można stanowić prawo w tej dziedzinie. Dlatego nowe przepisy nie mogą być terapią szokową a ewolucją systemu fiskalnego uwzględniającego potrzeby wszystkich gałęzi rynku motoryzacyjnego.

Dariusz Adamczyk - kierownik działu blacharskiego eCar Service Radzymińska

Wprowadzenie podatku w przedstawionej przez media formie spowoduje załamanie rynku motoryzacyjnego warsztatów niezależnych, jak też i firm oferujących części zamienne nieoryginalne. Możemy sobie łatwo wyobrazić, że wielu klientów zacznie się wyzbywać za bezcen starszych samochodów, które niekoniecznie muszą być w stanie agonalnym, a ich eksploatacja nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym czy dla środowiska naturalnego. Wracając do tematu podatku, można uznać, iż obecny stan parku maszynowego jest wynikiem zaniechań legislacyjnych, ograniczających dochody przysłowiowego Kowalskiego. Wiadomo, że każdy z nas, jeżeli warunki materialne na to by pozwoliły, wolałby jeździć nowym samochodem, niż być trzecim, czy też czwartym właścicielem 10-20 letniego auta. Nowa ustawa może sprawić, że ok. 50% warsztatów niezależnych zamknie swoje podwoje.

Adam Ambroziak - Ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich

Przeciętny wiek pojazdu poruszającego się po polskich drogach wynosi 15 lat. Stwarza to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników ruchu drogowego, choć jednocześnie z pewnością zapewnia popyt na usługi oferowane przez warsztaty samochodowe. Powstaje jednak zasadnicze pytanie, czy obroty tego typu firm mają być budowane kosztem bezpieczeństwa ruchu, a pośrednio zdrowia i życia ludzi? Podatek ekologiczny nie wpłynie na drastyczne obniżenie popytu na usługi serwisowe. Nie można się zgodzić się z argumentem, że podatek ekologiczny uderzy drastycznie w producentów części zamiennych. Pojazd nie jest rzeczą o bezterminowej ważności. Korzystanie z samochodu wiąże się z koniecznością dokonywania okresowych przeglądów oraz wymiany tzw. części eksploatacyjnych. Podsumowując, uważam, że wprowadzenie podatku ekologicznego nie wpłynie negatywnie na ilość funkcjonujących zakładów z branży motoryzacyjnej.

Wojciech Drzewiecki - Prezes IBRM Samar

Nowy podatek, roboczo nazwany "ekologicznym" to krok w dobrą stronę, bo akcyza jest nieefektywnym rozwiązaniem czysto fiskalnym, wprowadzającym niezrozumiałe zróżnicowanie na auta z silnikami o pojemności silnika od 2 litrów i powyżej 2 litrów. Co więcej - nie wnosi nic w rozwój rynku motoryzacyjnego i wciąż wzbudza kontrowersje, w tym zastrzeżenia ze strony instytucji Unii Europejskiej.

Wysokość podatku powinna być naliczana od emisji spalin (g/km). To powinien być podstawowy parametr, który z biegiem czasu byłby wykorzystywany w przypadku wszystkich samochodów. Niestety, ze względu na fakt, iż w Polsce nie jest on dzisiaj mierzony, w przypadku większości aut do obliczania podatku pozostają parametry zapisane w dowodzie rejestracyjnym, które mają wpływ na zużycie paliwa, emisję oraz wspomnianą już wcześniej "nieszczęsną" normę emisji spalin Euro.

Ważną kwestią dotyczącą podatku ekologicznego jest fakt, że wraz z nieuniknionym powiększaniem się parku samochodowego w Polsce rosnąć będzie w przyszłości zapotrzebowanie na paliwa, a tym samym koszty jego importu, a wraz z nimi ceny oleju napędowego, benzyny i LPG. W związku z tym już dzisiaj państwo powinno opracować taki kierunek zmian w przepisach, który prowadzić będzie do ograniczenia tempa wzrostu zapotrzebowania na paliwo z przyszłą korzyścią dla obywateli.

Należy zauważyć, iż nowy system nie powinien karać i zabierać możliwości posiadania samochodu - nawet starego, oczywiście pod jednym warunkiem, że auto jest sprawne technicznie. Jego głównym zadaniem, poza oczywistym aspektem fiskalnym, powinna być stymulacja stopniowego odmładzania parku samochodowego w Polsce i utrzymania jego odpowiedniej struktury w przyszłości. Nie chodzi o wymuszenie zakupów samochodów nowych. Takie teorie głoszone przez niektórych to oczywiste bzdury. Zawsze na rynku jest w obrocie zdecydowanie więcej samochodów używanych niż nowych. Tak było, jest i będzie. Należy jednak pamiętać, iż nie będzie rynku samochodów używanych bez rozwoju rynku samochodów nowych. Z punktu widzenia państwa istotne jest więc zachowanie odpowiednich proporcji, maksymalny rozwój rynku wtórnego w oparciu o samochody, które zostały zakupione w kraju. To stwarza szansę na zwielokrotnienie dochodów budżetu i pozostawienie i pozostawienie sporych środków w obrocie krajowym.



motofakty.pl: "Podatek ekologiczny" (15.06.2009)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_ekologiczny.html

Z Wojciechem Drzewieckim, prezesem Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego "Samar" rozmawiamy o podatku, który co roku mieliby płacić wszyscy właściciele samochodów.

W Ministerstwie Finansów trwają prace nad nowym podatkiem dla kierowców. Czy wprowadzenie obciążenia, które mieliby płacić właściciele samochodów, jest w Polsce konieczne?  

Tak. Powinniśmy zastąpić obecnie obowiązujący podatek akcyzowy stosowany wobec samochodów osobowych wprowadzanych na polski rynek innym rozwiązaniem. Akcyza jest podatkiem nieefektywnym, rozwiązaniem czysto fiskalnym, wprowadzającym niezrozumiałe zróżnicowanie na auta z silnikami o pojemności silnika do 2 litrów i powyżej 2 litrów. Co więcej - nie wnosi nic w rozwój rynku motoryzacyjnego i wciąż wzbudza kontrowersje, w tym zastrzeżenia ze strony instytucji Unii Europejskiej.

Nie wystarczy więc likwidacja podatku akcyzowego?

Ideałem byłaby decyzja prowadząca do likwidacji podatku akcyzowego, a tym samym zmniejszenia obciążeń podatkowych  zawartych w cenie auta, co w końcu oznaczałoby obniżkę cen samochodów i potencjalnie większą rzeszę klientów. Przy obecnym stanie budżetu nie ma jednak co liczyć na rezygnację przez państwo z dochodów, jakie generuje akcyza. Żaden z  ministrów nie podejmie decyzji o ewentualnym uszczupleniu dochodów budżetu. Trzeba więc szukać innych rozwiązań. Najlepiej takich, które będą zachęcały do kupowania samochodów zużywających mniej paliwa, a przez to tańszych w eksploatacji i w efekcie bardziej ekologicznych.

Jakie są możliwe rozwiązania? Chodzi o nowy wzór akcyzy?

Gdyby nowy podatek miał mieć formę dzisiejszej akcyzy, to jego wartość powinna być przede wszystkim uzależniona od emisji, będącej pochodną zużycia paliwa. Jest to parametr „sprawiedliwy”, niemalże niezależny od wieku samochodu. Problem polega na tym, że parametr ten jest dostępny tylko w przypadku stosunkowo młodych samochodów, w wieku do 4 lat, w pozostałych przypadkach dziś nikt go w Polsce nie mierzy.

Dopóki więc rząd nie podejmie decyzji o wprowadzeniu systemu pomiaru emisji, do wykorzystania pozostają parametry zapisane w dowodzie rejestracyjnym, które mogą wpływać na zużycie paliwa, takie jak: pojemność i moc silnika, masa pojazdu i rodzaj paliwa, czy typ napędu. Dodatkowym parametrem, o którym mówi się w kontekście nowego podatku, jest norma emisji spalin, która niestety jest ściśle powiązana z rokiem produkcji samochodu, co oznacza, że wartość podatku musiałaby rosnąć wraz z wiekiem pojazdu, bez względu na rzeczywisty poziom emisji.

Jaka jest w takim razie alternatywa?

Drugi możliwy kierunek zmian to podatek płacony w momencie pierwszej rejestracji w kraju, lub w przypadku zmiany właściciela. Do obliczania podatku można wykorzystać te same parametry, a ze względu na fakt, iż podatek ten obejmowałby większą liczbę samochodów, jego wymiar mógłby być nieco niższy.

Istnieje jeszcze trzecie możliwe rozwiązanie, a mianowicie podatek uiszczany co roku. Do rozważenia jest w tym przypadku kwestia, czy od razu objąć nim wszystkie pojazdy wprowadzając w okresie przejściowym – 4-, 5- lub może 6-letnim, powiązanym ze średnim okresem wymiany aut na rynku polskim – system wysokich, kilkudziesięcioprocentowych ulg, czy też wprowadzać go stopniowo, obejmując nim właścicieli nowo rejestrowanych i przerejestrowywanych aut, zwalniając z podatku tych, którzy zapłacili akcyzę i którzy nie planują zmiany auta w najbliższym czasie.

Pierwsza wersja stymulowałoby do zastąpienia samochodów starszych z większymi silnikami autami młodszymi, zużywającymi mniej paliwa, w przypadku których podatek byłby niższy. W wersji drugiej, aby utrzymać dochody budżetowe na tym samym poziomie, podatki musiałyby być niestety wyższe. Proces wymiany parku byłby też wolniejszy.

Ministerstwo Finansów zdaje się być zainteresowane rozwiązaniem corocznym.

Tak, bo w podobnym kierunku zmierzają propozycje szykowane przez Unię. Poza tym wysokość wpływów budżetowych z akcyzy jest dziś w znacznej mierze zależna od koniunktury. Jeśli zmniejsza się ilość samochodów przedawanych w Polsce lub sprowadzanych z zagranicy, co ma miejsce obecnie, spadają przychody fiskusa.

Podatek roczny nie zależy od koniunktury, wpływy są praktycznie takie same, co jest niezwykle ważne dla planowania budżetu. Na dodatek, nieunikniony w Polsce wzrost liczby zarejestrowanych samochodów, daje podstawy do generowania większych dochodów, które w przyszłości można by w pewnej części wykorzystać do stymulacji rozwoju rynku w określonych kierunkach, np. zachęcaniu poprzez obniżkę stawek podatkowych do zakupu samochodów o niskim zużyciu paliwa i niskiej emisji lub złomowania samochodów najstarszych, nie posiadających statusu aut zabytkowych.

Załóżmy więc, że będziemy musieli płacić podatek co roku. Czy w tej sytuacji lepiej objąć nim od razu wszystkie samochody, czy może tylko część?

Gdyby nowy podatek objął od razu wszystkie samochody, to jego stawki byłby stosunkowo niskie. Można przyjąć, że roczne wpływy do budżetu musiałyby osiągnąć taki poziom, jak aktualne wpływy z akcyzy, czyli ok. 1,5 mld złotych. Kwotę tę w 2008 r. uzyskano od ok. 1,4 mln aut. Gdyby podzielić ją nie na 1,4 mln pojazdów, a na 12 mln samochodów jeżdżących po naszych drogach, to widać, że wysokość podatku byłaby zdecydowanie niższa. Jeślibyśmy z kolei obciążyli podatkiem tylko samochody rejestrowane od daty jego wprowadzenia w życie, stawki musiałyby być wyższe.

Tak naprawdę istotą tego systemu, przy założeniu utrzymania dochodów budżetowych na zbliżonym poziomie, jest podział na raty obecnych obciążeń. Zamiast płacić raz w momencie zakupu lub sprowadzenia auta, płacilibyśmy co roku swoiste raty. Do rozwiązania pozostaje kwestia tych wszystkich, którzy mają auta, zapłacili akcyzę, i nie zamierzają ich zamienić w najbliższym czasie, samochodów zabytkowych oraz tzw. young timerów.

Od czego uzależniona miałaby być wysokość podatku?

Z pewnością od emisji spalin. To powinien być podstawowy parametr, który z biegiem czasu byłby wykorzystywany w przypadku wszystkich samochodów. Niestety, ze względu na fakt, iż w Polsce nie jest on dzisiaj mierzony, w przypadku większości aut do obliczania podatku pozostają parametry zapisane w dowodzie rejestracyjnym, które mają wpływ na zużycie paliwa i emisję oraz wspomniana już wcześniej, „nieszczęsna” norma emisji spalin EURO.

Czy „karanie” podatkiem za to, że ktoś ma starszy samochód, jest sprawiedliwe? Przecież gdyby mógł, to z pewnością kupiłby sobie nowszy, bo rzadko kto jeździ starym autem z wyboru.

Nowy system nie powinien karać, nie powinien zabierać możliwości posiadania samochodu – nawet starego, oczywiście pod jednym warunkiem, że auto jest sprawne technicznie. Jego głównym zadaniem, poza oczywistym aspektem fiskalnym, powinna być stymulacja do stopniowego odmłodzenia parku samochodowego w Polsce i utrzymania jego odpowiedniej struktury w przyszłości.

Nie chodzi o wymuszanie zakupów samochodów nowych. Takie teorie głoszone przez niektórych to oczywiste bzdury. Zawsze na rynku w obrocie jest zdecydowanie więcej samochodów używanych niż nowych. Tak było, jest i będzie. Należy jednak pamiętać, iż nie będzie rynku samochodów używanych bez rozwoju rynku samochodów nowych. Z punktu widzenia państwa istotne jest więc zachowanie odpowiednich proporcji, maksymalny rozwój rynku wtórnego w oparciu o samochody, które zostały zakupione w kraju. To stwarza szansę na zwielokrotnienie dochodów budżetu i pozostawienie sporych środków w obrocie krajowym. Dziś duże kwoty transferowane są na zachód. Trzeba więc znaleźć „złoty środek”.

Czyli jak?

Dobrze byłoby, gdyby wysokość nowego podatku była pochodną intensywności użytkowania pojazdu, rzeczywistego zużycia paliwa, rzeczywistej emisji spalin. Pytanie tylko jak to zrobić? Zwiększanie kolejny raz obciążeń podatkowych zawartych w cenie paliwa nie jest właściwym kierunkiem. Ceny paliw w Polsce i tak już są bardzo wysokie w stosunku do naszych zarobków. Montaż dodatkowych liczników przebiegu i na tej podstawie obliczanie wysokości podatku? No cóż, pomysł ciekawy, jednak w polskich warunkach chyba nierealny – Polak przecież potrafi. Pozostaje więc idea podatku rocznego. Dobrze skonstruowany, uwzględniający tych wszystkich, którzy zakupili auto w przeszłości i zapłacili akcyzę, przyczyni się do zmniejszenia jednostkowych obciążeń podatkowych, a tym samym obniżenia cen. Niższe ceny na rynku pierwotnym to m .in. niższy koszt zakupu samochodów na rynku wtórnym. 



onet.pl: "Ekopodatku (na razie) nie będzie!" (15.06.2009)

http://moto.onet.pl/1561385,1,eko-podatku-nie-bedzie,artykul.html

Maleją szanse na to, by nowy podatek ekologiczny zastąpił akcyzę naliczaną przy zakupie samochodów osobowych już 1 stycznia 2010 r. - mówi w rozmowie z "Gazetą Prawną" wiceminister finansów odpowiedzialny za sprawy akcyzowe, Jacek Kapica.

Od razu też dodaje, że cele fiskalne resort finansów realizuje na razie poprzez pobór akcyzy na samochody nowe i używane.

Temat podatku ekologicznego był omawiany podczas prac Międzyresortowego Zespołu ds. Przemysłu Motoryzacyjnego, który funkcjonuje przy Ministerstwie Gospodarki. Dopiero jeśli podatek ekologiczny znajdzie się w rekomendacjach tego zespołu i zostanie przyjęty do realizacji, to prace nad podatkiem ekologicznym mogą się rozpocząć - wyjaśnia gazeta.

Według "GP", na razie takiej decyzji nie ma. Dlatego plan prac legislacyjnych rządu na II półrocze tego roku nic nie wspomina o projekcie ustawy, która miałaby wprowadzić podatek ekologiczny.

Pierwsze informacje sugerowały, że najwięcej zapłacą kierowcy jeżdżący motoryzacyjnymi starociami: 3 tys. zł za auto sprzed 1992 r. Właściciele pojazdów, których wiek nie przekracza 9 lat, wg pomysłu mieliby zapłacić około 500 zł.

Więcej o tym w publikacji "Gazety Prawnej".



onet.pl: "Podatek ekologiczny to dobry pomysł?" (07.05.2009)

http://moto.onet.pl/1556200,1,podatek-ekologiczny-to-dobry-pomysl,artykul.html

Obowiązującą akcyzę na samochody nowe rząd chce zastąpić podatkiem ekologicznym, którego stawka obliczana będzie na podstawie poziomu emisji CO2 do atmosfery lub wieku auta i pojemności silnika, w przypadku starszych aut.

Kierowcom ten pomysł nie przypadł do gustu, jednak eksperci z Konfederacji Pracodawców Polskich popierają go, twierdząc, że skorzysta na nim przemysł motoryzacyjny i kupujący nowe auta.

Pierwsze informacje sugerowały, że najwięcej zapłacą kierowcy jeżdżący motoryzacyjnymi starociami: 3 tys. zł za auto sprzed 1992 r. Właściciele pojazdów, których wiek nie przekracza 9 lat, zapłacą około 500 zł. Wygrają ci, którzy kupią samochód prosto z salonu, podatek za małolitrażowe auto to zaledwie 100 złotych.

Wg nowych informacji założenia Ministerstwa Finansów przewidują, że samochody o małych pojemnościach silnika obarczone będą coroczną daniną nie przekraczającą kilkudziesięciu złotych. Na razie nie ma informacji czy przepis ten będzie dotyczył tylko nowych samochodów.

Dodatkowo nowym podatkiem objęte zostaną wszystkie zarejestrowane pojazdy do 3,5 tony. Tak skonstruowany przepis budzi wiele wątpliwości ponieważ od samochodów już zarejestrowanych pobrany został podatek akcyzowy. Ministerstwo w odpowiedzi informuje, że podatnicy, którzy zapłacili już akcyzę przy rejestracji auta po wprowadzeniu nowego podatku dostaną specjalną ulgę podatkową. Oznacza to, że zakup nowego samochodu wiązać się będzie z mniejszym wydatkiem. Droższe za to byłoby sprowadzanie z zagranicy starych samochodów.

Według wiceprezydenta KPP, Krystiana Poloczka, już dziś branża motoryzacyjna potrzebuje wprowadzenia takich rozwiązań, które będą stymulować popyt na auta nowe.

Eksperci Konfederacji od kilku lat opowiadają się za uzależnieniem stawki podatku ekologicznego od wielkości emisji szkodliwych substancji bez zróżnicowania na typy silnika (diesel, benzyna, napęd elektryczny, napęd hybrydowy). Dlatego pozytywnie oceniają zapowiedzi Ministerstwa Finansów, dotyczące projektu wprowadzenia ulgi w planowanym podatku ekologicznym dla posiadaczy aut, od których zapłacono akcyzę.

Według nich, konstrukcja tej opłaty powinna zostać ukształtowana w taki sposób, by jak najszybciej wyeliminować z ruchu drogowego pojazdy, które nie spełniają norm ekologicznych, a tym samym pobudzić popyt na pojazdy nowe, które są bezpieczne i oszczędne.

Ministerstwo Gospodarki rozważa wprowadzenie bonusów wartości kilku tysięcy złotych dla osób, które przed zakupem nowego auta poddadzą złomowaniu swój stary samochód.

- W tym aspekcie przyjąć należy takie parametry, które z jednej strony uczynią bonusy rzeczywistą zachętą do zakupu nowego samochodu, a tym samym zachęcą do złomowania starego auta - uważa Krystian Poloczek.

Doświadczenia innych krajów europejskich pokazują, że system dopłat za złomowanie starego auta pobudza do zakupu nowych samochodów. Brak takiego rozwiązania powodować będzie, że na drogach nadal poruszać się będą "wraki", bez ubezpieczenia i przeglądu technicznego, zatruwające środowisko naturalne. Zrealizowany w ten sposób zostanie jedynie cel fiskalny resortu finansów, natomiast na pewno ucierpi na tym ekologia i stan bezpieczeństwa na drogach.



gazeta.pl: "'GP': Podatek ekologiczny - do trzech razy sztuka" (04.05.2009)

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6566911,_GP___Podatek_ekologiczny___do_trzech_razy_sztuka.html

Dlaczego podatek ekologiczny jest lepszy od pobieranej dziś akcyzy oraz w jaki sposób powinien być on pobierany mówi w wywiadzie dla "Gazety Prawnej" były wiceminister finansów, Jarosław Neneman.

Obecne próby wprowadzenia podatku ekologicznego są już trzecią próbą. Zdaniem wiceministra ostatnie lata, to pasmo zaniechań i błędów. Opodatkowanie na zasadzie iloczynu stawki i wartości z faktury zakupu powodowało umowy kupna samochodu za 20, 10, a nawet 1 euro.

- Tak było, bo z jednej strony nie było możliwości weryfikacji wartości samochodu, a z drugiej - stawki rosły do niebotycznych 65 proc. Celem tej zaporowej stawki była ochrona Polski przed zalewem złomu samochodowego. Jak widać, cel nie został osiągnięty, a przy okazji polskie regulacje okazały się niezgodne z unijnymi - zauważa Neneman.

Zdaniem byłego wiceministra zanim od samochodów najbardziej trujących środowisko trzeba będzie płacić duży podatek należy wprowadzić okres przejściowy. Pobieraniem nowego podatku powinna się zając administracja podatkowa albo samorząd, co wiązałoby się ze zmniejszeniem udziału samorządu w PIT lub CIT.

- Ważne jest, by podatkiem tym objąć wszystkie samochody, bez wyjątku - wtedy te same dochody można osiągnąć przy niższych obciążeniach przypadających na samochód - twierdzi Neneman.

- Zamiast więc rozbudzać nadzieje na dopłaty do nowych samochodów - co jest kosztowne, niepotrzebne i nieskuteczne, warto zrobić coś, co w dłuższej perspektywie będzie miało bardzo dobry wpływ na branżę motoryzacyjną w Polsce - ocenia wiceminister.

Źródło: "Dz"



onet.pl: "Ekopodatek na małe samochody to kilkadziesiąt złotych rocznie" (21.04.2009)

http://biznes.onet.pl/ekopodatek-na-male-samochody-to-kilkadziesiat-zlot,18497,1553471,1,prasa-detal

Rozmawiamy z Jackiem Kapicą, wiceministrem finansów - Trwają właśnie prace nad rocznym podatkiem ekologicznym, uzależnionym m.in. od emisji CO2. Po jego wprowadzeniu podatnicy, którzy już zapłacili akcyzę od samochodu osobowego przy jego rejestracji, otrzymają specjalną ulgę podatkową.

Jest już gotowy projekt, który ma wprowadzić podatek ekologiczny. Czy to prawda?

- Nie. Projekt formalnie będzie wtedy, gdy zaakceptuje go kierownictwo Ministerstwa Finansów i uruchomimy ścieżkę legislacyjną. Dziś możemy mówić co najwyżej o założeniach do projektu.

Co w takim razie wynika z tych założeń?

- Podatkiem samochodowym proekologicznym będą objęte samochody o masie do 3,5 tony. Podatek będzie zależny od emisji CO2 lub też od normy euro i pojemności silnika, bo niektóre samochody nie mają wskaźnika emisji spalin.

Czy podatek ten byłby pobierany raz, np. przy rejestracji auta, czy byłaby to opłata roczna?

- Zdecydowanie będzie to opłata roczna. Chodzi o to, aby w pewnej perspektywie posiadania samochodu jego właściciel miał bodziec do wymiany auta na nowsze. Wtedy z rynku i z ruchu będą eliminowane pojazdy stare, zwłaszcza z silnikami o dużej pojemności.

Co z podatnikami, którzy zapłacili już akcyzę od auta przy jego rejestracji?

- Takie osoby dostaną specjalną ulgę podatkową.

Czy znane są szczegółowe rozwiązania tej ulgi?

- Mamy kilka wersji rozwiązania. Mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie to znaczna ulga dla tych podatników.

Czy można mówić już o stawce tego podatku?

- Nie, to za wcześnie. Ale nie powinien on przekraczać kilkudziesięciu złotych rocznie dla samochodów z małymi silnikami.

Kiedy możemy spodziewać się ostatecznej wersji projektu?

- Pierwsza wersja projektu zostanie przedstawiona dopiero po akceptacji przez kierownictwo Ministerstwa Finansów, które zleciło przeprowadzenie dodatkowych analiz. Potem oczywiście ruszamy z konsultacjami wewnątrzresortowymi, międzyresortowymi i społecznymi. Projekt przyjmie kształt ostateczny po konsultacjach i przyjęciu przez Radę Ministrów.

OPODATKOWANIE AUT
Tak jest
- akcyza płacona jest od samochodów osobowych do 3,5 tony
- wysokość akcyzy uzależniona jest od pojemności silnika
- stawki akcyzy to: 3,6 proc. dla aut o pojemności do 2 l i 18,6 proc. o pojemności ponad 2 l
- akcyza płacona jest przy pierwszej rejestracji samochodu
Tak będzie
- akcyzę od aut osobowych zastąpi podatek ekologiczny
- podatkiem ekologicznym będą objęte samochody osobowe do 3,5 tony
- podatek ekologiczny będzie opłatą roczną

Branża popiera podatek ekologiczny.

- Tak, wiemy o tym. Jest on też społecznie korzystny i wpisuje się w politykę ograniczania emisji CO2. Wychodzimy temu naprzeciw. O takim rozwiązaniu myśleliśmy już w ubiegłym roku. Jednak w momencie, w którym obejmowałem stanowisko wiceministra finansów, kluczową kwestią było zakończenie prac nad nową ustawą o podatku akcyzowym, której wejście w życie i tak było już spóźnione.

Od półtora miesiąca obowiązuje właśnie nowa ustawa o podatku akcyzowym. Sprawiła ona kilka problemów w praktyce. Jednym z nich okazało się wydawanie zaświadczeń o zapłaconej akcyzie od samochodów potrzebnych do rejestracji auta. Problem jednak powstał głównie w Warszawie. Jak jest teraz?

- Rzeczywiście problem pojawił się głównie w Warszawie, gdzie ma siedzibę najwięcej importerów samochodów. Nagle okazało się, że jeden urząd staje się niewydolny, bo spadł na niego obowiązek wystawienia miesięcznie kilkudziesięciu tysięcy zaświadczeń dla kilku dealerów. Problem w Warszawie udało się stosunkowo szybko rozwiązać. Zareagowaliśmy natychmiast. Wzmocniliśmy etatowo warszawski urząd, tzn. komórka wydająca zaświadczenia została powiększona z kilku do kilkunastu osób, które zajmują się tylko wydawaniem zaświadczeń.

Czy tej sytuacji nie można było przewidzieć wcześniej?

- Żałuję, że się to nie udało. Jednak zarówno w trakcie prac nad tą ustawą, jak i podczas konsultacji społecznych nikt, nawet branża samochodowa, nie zwracała uwagi na to, że takie kłopoty mogą powstać. Gdyby ktoś je zasygnalizował, na pewno wzięlibyśmy to pod uwagę.

Czy te zaświadczenia są w ogóle potrzebne?

- Tak. Zaświadczenia są potrzebne po to, aby kupujący miał pewność, że akcyza od kupionego przez niego samochodu została zapłacona.

Czy MF planuje jakieś zmiany w zakresie wydawania tych zaświadczeń?

- Tak. Chcemy wprowadzić zmiany systemowe.

Na czym miałyby one polegać?

- Myślimy o tym, aby autoryzowani przedstawiciele firm samochodowych mieli podstawę do wydawania oświadczeń, że akcyza od danego samochodu została zapłacona. Trzeba tylko przygotować odpowiednie rozwiązania, aby takie oświadczenia wydane przez autoryzowanych dealerów pozwalały na rejestrację pojazdów.

ZAŚWIADCZENIA O AKCYZIE

Zaświadczenie o zapłaconej akcyzie od samochodu może zostać wydane, w sytuacji gdy samochód jest sprowadzany z innego państwa UE. W celu uzyskania zaświadczenia podmiot, który sprowadził samochód osobowy, powinien wystąpić z odpowiednim wnioskiem do właściwego naczelnika urzędu celnego. Uzyskane zaświadczenie będzie wymagane do zarejestrowania sprowadzonego samochodu. Nowa ustawa akcyzowa nie wspomina o zaświadczeniach w przypadku samochodów osobowych wyprodukowanych w kraju czy też aut sprowadzanych spoza UE.

Czy wszyscy dealerzy dostaną takie uprawnienia?

- Nie. Zmiany są skierowane przede wszystkim do dużych podmiotów zajmujących się obrotem nowymi samochodami, których kontrahentami są autoryzowani dealerzy, którzy następnie sprzedają samochody klientom indywidualnym. Takie rozwiązanie będzie korzystne dla branży motoryzacyjnej.

A podatek ekologiczny nie zmieni nic w tym zakresie?

- Być może wprowadzenie podatku samochodowego proekologicznego rozwiąże w ogóle ten problem.

Przy ostatniej naszej rozmowie - pod koniec lutego - pan minister obiecywał, że po wejściu w życie nowej ustawy akcyzowej weryfikacja wartości samochodów sprowadzanych z zagranicy w organach celnych będzie prowadzona wyrywkowo. Organy celne twierdzą, że sprawdzają wszystkie samochody. Co z pana obietnicą?

- Dotrzymałem jej. Po naszej rozmowie do wszystkich organów celnych zostały wysłane wytyczne z analizy ryzyka, które auta powinny być weryfikowane, a które nie. Takie dane nie mogą być jednak upubliczniane, bo byłoby to informowanie, jakie są kryteria podejmowania kontroli, co umożliwiałoby unikanie weryfikacji. Trzeba też podkreślić, że obecnie skala problemu weryfikacji aut sprowadzonych z zagranicy znacznie spadła ze względu na prawie 60-proc. spadek przywożenia samochodów z zagranicy. To skutek wysokiego kursu euro. Poza tym wprowadziliśmy pewne rozwiązania informatyczne skorelowane z ewidencjami deklaracji akcyzowych, w których podatnicy wpisują podatek od sprowadzonego auta. To pozwala na szybką analizę i kontrolę deklaracji. Kluczowy jest czas weryfikacji, a nie sam fakt jej przeprowadzania.

WERYFIKACJA WARTOŚCI AUT

Zgodnie z przepisami nowej ustawy akcyzowej od 1 marca 2009 r., jeżeli wysokość podstawy opodatkowania w przypadku samochodów osobowych bez uzasadnionej przyczyny znacznie odbiega od średniej wartości rynkowej tego samochodu, organ celny ma prawo zweryfikować wartość auta.

Kryzys gospodarczy spotęgował kolejny kłopot dotyczący zabezpieczeń akcyzowych przy przemieszczaniu towarów akcyzowych. Przedsiębiorcy stwierdzili, że potrzebne jest wprowadzenie zabezpieczenia ryczałtowego, bo kosztowne jest gromadzenie środków na zabezpieczenie generalne. Czy uda się je wprowadzić?

- Tak, tu też problem ujawnił się po wejściu ustawy w życie. Projekt w tym zakresie został już sformułowany przez Komisję Przyjazne Państwo. Zakłada on, że przedsiębiorcy będą mogli stosować zabezpieczenie ryczałtowe przy przemieszczaniu wyrobów akcyzowych, a nie tylko jak obecnie przy produkcji. Podobne rozwiązania sprawdziły się już w innych krajach. Zabezpieczenie ryczałtowe będzie wystarczające dla budżetu państwa na wypadek ewentualnej straty.

Jaka będzie wysokość tego ryczałtowego zabezpieczenia?

- 30 proc. zbilansowanego zabezpieczenia generalnego. Jest to bezpieczne nawet w sytuacji, gdyby jakiś transport zaginął.

Problem powstał też w związku ze zmianą banderol na papierosy, które mają być stosowane po 30 czerwca 2009 r. Przedsiębiorcy mają spore zapasy papierosów ze starymi znakami akcyzy. Jak rozwiązano tę sprawę?

- Dziś można odnieść wrażenie, że gdy pracowaliśmy nad rozwiązaniem w sprawie zmiany banderol, co miało wpłynąć na ograniczenie zapasów i wyprzedawanie w nowym roku papierosów ze starą akcyzą, firmy tytoniowe nadal gromadziły zapasy. Co więcej, rozporządzenie o nowych banderolach weszło w życie pod koniec listopada 2008 r., a jeszcze w grudniu niektórzy przedsiębiorcy pobierali stare znaki akcyzy. Abstrahując od indywidualnych decyzji biznesowych, zdajemy sobie sprawę, że pod koniec czerwca wiele firm może mieć wyroby ze starymi znakami akcyzy. A od 1 lipca trzeba już stosować nowe. W związku z tym opracowaliśmy rozwiązania zawarte również w projekcie opracowanym w Komisji Przyjazne Państwo, które takim przedsiębiorcom umożliwią odprowadzenie do budżetu państwa różnicy między nową stawką akcyzy a starą stawką, już zapłaconą.

Na czym to rozwiązanie będzie polegać?

- Przedsiębiorcy będą mogli papierosy ze starymi banderolami oklejać tzw. banderolami legalizacyjnymi, których wysokość będzie odnosić się do różnicy między starą a nową akcyzą. Ich wartość to 1,30 zł. W ten sposób ominiemy problem zapasów papierosów ze starą banderolą. W przyszłości tego typu rozwiązania musimy opracować systemowo wspólnie z przemysłem tytoniowym i zawrzeć w ustawie. Chcemy, aby rozwiązania systemowe zaczęły obowiązywać już w przyszłym roku.

Czy rozwiązania systemowe będą dotyczyły np. tego, ile zapasów papierosów można gromadzić?

- Nie. Rozwiązanie będzie wypracowane w taki sposób, aby zabezpieczać interesy Skarbu Państwa i branży.

Czy spraw w sądach administracyjnych dotyczących zwrotów akcyzy od energii jest coraz więcej? W lutym mówiliśmy, że w całej Polsce było ich nieco ponad 100.

- Nie mamy sygnałów, żeby było ich więcej. Czekamy na rozstrzygnięcie składu siedmiu sędziów NSA w tym zakresie. Trzeba bowiem podkreślić, że przy akcyzie na energię elektryczną sprawa ewentualnych zwrotów nie jest tak oczywista, bowiem trudno jednoznacznie stwierdzić, komu zwrot się należy i w jakiej wysokości. Z roszczeniem występują producenci energii, ale oni przenieśli ten koszt na odbiorców ostatecznych. Pełne zwroty spowodowałyby, że energia w ogóle nie byłaby opodatkowana akcyzą, a to też byłoby niezgodne z prawem UE. Co więcej, mogłoby spowodować lawinę roszczeń indywidualnych odbiorców w stosunku do producentów energii, którzy otrzymaliby taki zwrot. Można przyznać, że w poprzednim systemie opodatkowania nieuzasadnione było jedynie opodatkowywanie akcyzą strat na przesyle energii, bowiem ta energia nie dotarła do odbiorcy ostatecznego.

Czy MF jest przygotowane na takie zwroty?

- Tak, podobnie jak było to przy zwrocie akcyzy za samochody. Jednak wtedy nie były to jakieś ogromne kwoty. Podejrzewam, że z akcyzą na energię będzie podobnie mimo medialnych spekulacji o konieczności zwrotu miliardów złotych akcyzy.

Ewa Matyszewska

Gazeta Prawna



onet.pl: "Zamiast jednorazowej akcyzy od samochodu ekopodatek co roku" (20.04.2009)

http://biznes.onet.pl/zamiast-jednorazowej-akcyzy-od-samochodu-ekopodate,18543,1553288,1,prasa-detal

Resort finansów ma gotowe założenia do projektu, który wprowadzi podatek ekologiczny. Podatek ekologiczny będzie uzależniony m.in. od emisji CO2 lub pojemności silnika. Nowa opłata będzie pobierana co roku i będzie wzrastać wraz z wiekiem auta.

ANALIZA

Akcyzę nakładaną na samochody osobowe zastąpi podatek ekologiczny. Z założeń przygotowanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że będzie to podatek pobierany co roku. Jego wysokość będzie zależała albo od emisji CO2, albo od pojemności silnika. Jego wysokość nie powinna rocznie przekraczać kilkuset złotych. Zarówno branża, jak i niezależni eksperci popierają koncepcję podatku ekologicznego, choć zastrzegają, że diabeł tkwi w szczegółach i z ostateczną oceną należy wstrzymać się do momentu przedstawienia projektu.

Wojciech Drzewiecki z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar podkreśla, że kryteria podatku zostały określone przez przedstawicieli Komisji Europejskiej. Podatek ten powinien zastąpić wszystkie podatki obciążające samochód (poza VAT) i powinien być płacony w skali rocznej. Podstawowym kryterium służącym do jego obliczenia powinna być emisja CO2. Wyższy poziom emisji oznaczałby wyższą stawkę, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z samochodem nowym, czy używanym. Tego typu rozwiązanie powinno zachęcać konsumentów do wyboru samochodów mniej zanieczyszczających środowisko.

Założenia to za mało

Znając jedynie założenia do podatku ekologicznego, nie można dokonać pełnej oceny skutków jego wprowadzenia na samochody osobowe. Na ten aspekt zwraca uwagę Marcin Zimny, prawnik z CMS Cameron McKenna, który stwierdza, że sam pomysł zastąpienia podatku akcyzowego, stosowanego wobec samochodów osobowych, rejestracyjnym podatkiem ekologicznym, związanym z emisją szkodliwych gazów oraz rodzajem paliwa lub napędu, należy ocenić pozytywnie.

- Po pierwsze, podatek taki może mieć korzystny wpływ na ochronę środowiska naturalnego, gdyż z założenia będzie preferował samochody spełniające określone normy emisji szkodliwych substancji. Po drugie, poprzez zmniejszenie obciążeń podatkowych, nakładanych na nowe samochody, może zwiększyć ich sprzedaż - argumentuje Marcin Zimny.

Kierunek jest słuszny

Andrzej Puncewicz, partner w Accreo Taxand, uważa, że pomysł powiązania wysokości podatku z poziomem emisji CO2 zasługuje na aprobatę. Takie rozwiązanie ma o wiele lepsze uzasadnienie niż ustalona w arbitralny sposób na poziomie 2 litrów pojemność silnika, powyżej której samochody podlegają wyższej akcyzie.

Marta Szafarowska, doradca podatkowy w MDDP, podkreśla, że niewątpliwie słuszną decyzją ze strony MF jest powrót do prac nad odejściem od opodatkowania samochodów akcyzą i wprowadzeniem podatku ekologicznego, uniezależnionego od wartości samochodu, za to odzwierciedlającego jego parametry. Podatek ten pobierany byłby okresowo, a jego wysokość zależałaby od poziomu np. emisji spalin. Wprowadzenie tego rozwiązania spowoduje, że zakup samochodu w kraju, czy za granicą będzie tańszy - właśnie o akcyzę, przy czym w największym stopniu potanieją samochody o dużych silnikach (powyżej 2 litrów). Z drugiej strony, ekopodatek obejmie wszystkie samochody już poruszające się po polskich drogach.

Z tej perspektywy najważniejsze okażą się te elementy podatku ekologicznego, które ukierunkowane będą na ograniczenie niekorzystnych skutków finansowych po stronie obecnych właścicieli aut (od których zapłacili już akcyzę) oraz stworzenie preferencji związanych z wymianą samochodu na nowszy.

- Te elementy decydować będą o tym, czy wypracowany projekt ustawy zostanie uchwalony przez Sejm - komentuje Marta Szafarowska.

Pozytywne skutki

Obok pozytywnego wpływu na środowisko podatek ekologiczny jest dobrym pomysłem z jeszcze jednego powodu. Andrzej Puncewicz twierdzi, że będzie on działał w kierunku zwiększenia popytu na nowo produkowane samochody. W obecnej sytuacji rynkowej taki efekt, wpływający pośrednio na pobudzenie krajowej produkcji aut, musi zostać oceniony pozytywnie.

Koszt dla podatników

Nasi eksperci popierają podatek ekologiczny, choć ostrzegają, że wprowadzenie systemu rocznych opłat zwiększy obciążenia fiskalne posiadaczy samochodów już zarejestrowanych. Według Marcina Zimnego może to być istotną przeszkodą w nabyciu samochodu dla tych, których nie stać na kupno nowego auta spełniającego najwyższe normy ekologiczne, skoro podatek ekologiczny ma wynosić nawet kilkaset złotych rocznie.

Kontrowersyjna może być wysokość opłat, w szczególności tych mających zastosowanie do starszych samochodów.

- Z jednej strony - podatek na poziomie kilku tysięcy złotych rocznie za korzystanie z kilkunastoletniego auta wydaje się astronomicznie wysoki - ale będzie prowadził do złomowania tych pojazdów. Z drugiej - ustalenie podatku na niskim poziomie nie wywoła pożądanych rezultatów - podkreśla Andrzej Puncewicz.

Dodaje też, że wysoki ekopodatek jest ceną, którą trzeba zapłacić, jeżeli chcemy, aby ustawa skłoniła nabywców do preferowania nowszych pojazdów.

1 103 970 samochodów osobowych sprowadzono z zagranicy do Polski w 2008 roku

Ewa Matyszewska

Gazeta Prawna



wiadomości24.pl: "Podatek ekologiczny zastąpi akcyzę na samochody" (20.04.2009)

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/podatek_ekologiczny_zastapi_akcyze_na_samochody_94920.html

Nowy podatek najbardziej dotkliwy będzie dla właścicieli starych samochodów. Ma być on naliczany w oparciu o poziom emisji spalin. Właściciel piętnastoletniego auta będzie musiał rocznie zapłacić nawet trzy tysiące złotych.

Nowy podatek na pewno obejmie wszystkich, którzy zakupią nowy lub używany samochód po jego wprowadzeniu. Dla nowych pojazdów jego wysokość będzie uzależniona od poziomu emisji spalin. Wysokość podatku za wehikuł używany zostanie dodatkowo uzależniona od pojemności silnika – im wyższa pojemność, tym wyższy podatek. Najwięcej zapłacą właściciele samochodów wyprodukowanych przed 1992 r., gdyż te auta nie spełniają żadnej z norm emisji spalin.

Ministerstwo Finansów opracowało algorytm, według którego wyliczana będzie wysokość podatku ekologicznego w zależności od pojemności silnika i roku produkcji. Wkrótce na stronach internetowych MF udostępniony zostanie specjalny kalkulator, który umożliwi każdemu zainteresowanemu dokonanie tych wyliczeń. Najmniej zapłacą właściciele nowych samochodów małolitrażowych, bo szacunkowo około 100 zł rocznie.

Zdaniem ekspertów po zniesieniu akcyzy nowe samochody stanieją, zwiększy się też na nie popyt. Przewiduje się, że w sytuacji, kiedy wysokość rocznego podatku ekologicznego zrówna się z wartością samochodu używanego, zainteresowanie starszymi samochodami osłabnie, zaś ich import stanie się nieopłacalny.

Ministerstwo Finansów rozważa także możliwość rozszerzenia podatku ekologicznego również na aktualnych właścicieli samochodów. Pomysł ten budzi jednak zastrzeżenia z punktu widzenia prawa unijnego, bowiem w ten sposób rząd chce opodatkować samochody, za które już wcześniej została zapłacona akcyza. Jak Ministerstwo Finansów zamierza rozwiązać ten problem dowiemy się po zajęciu stanowiska w tej kwestii przez kierownictwo resortu, co ma nastąpić prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu.

Źródło: Goniec.com



motofakty.pl: "Podatek od każdego auta" (17.04.2009)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_od_kazdego_auta.html

Do kieszeni kierowców sięga się łatwo. Tym razem rządzący chcą wyciągnąć pieniądze dzięki corocznemu podatkowi ekologicznemu, który ma zastąpić akcyzę na sprowadzane do Polski samochody osobowe.

Nad wprowadzeniem nowego podatku pracuje Ministerstwo Finansów. Według wstępnych założeń podatek byłby płacony co roku i zostałby uzależniony m. in. od ilości emitowanych przez samochód spalin, określanych prawdopodobnie przez normy Euro.

Normę ustalałoby się na podstawie dokumentu wydanego przez producenta pojazdu lub jednostkę upoważnioną do badań homologacyjnych pojazdów. W przypadku braku dokumentu potwierdzającego, przyjmowałoby się normy Euro określone według roku produkcji samochodu. Dla aut, które z linii montażowych zjechały do roku 1991 włącznie, nie byłoby żadnej normy. Pojazdy wyprodukowane w latach 1992 – 1995 obejmowałaby norma Euro 1. Samochodów, które powstały w latach 1996 – 1999, dotyczyłoby Euro w, a tych od 2000 do 2005 – Euro 3. Dla auta wytwarzane od 2006 r. przyjęta zostałaby norma Euro 4, a dla najnowszych – Euro 5.

Stawki podatku byłyby zróżnicowane. Mniej płaciliby właściciele samochodów spełniających wyższą normę (np. Euro IV i Euro V), a więcej ci, którzy mają auta starsze, bardziej trujące środowisko (np. z normą Euro III i II). Stosunkowo najwięcej przyszłoby wyłożyć z kieszeni właścicielom pojazdów liczących najwięcej lat, wyprodukowanych przed 1992 r., a więc nie spełniających żadnej z norm Euro.

Poza normą czystości spalin miałaby liczyć się też pojemność silnika. Im większa, tym więcej trzeba byłoby płacić.

Podatek ekologiczny dotyczyć będzie prawdopodobnie wszystkich właścicieli samochodów.

- Ci, którzy już zapłacili akcyzę za sprowadzone auto, mogliby liczyć na daleko idące ulgi. Jakie, tego na razie do końca nie ustalono – mówi Witold Lisicki z Ministerstwa Finansów. Tak czy inaczej wygląda na to, że zapłacą wszyscy.

Sprawa wprowadzenia tzw. podatku ekologicznego ciągnie się od jesieni 2004 r. Mimo ciągłych zmian zasad jego naliczania, podstawowe założenia pozostawały niezmienne: uzależnienie od pojemności skokowej silnika i poziomu emisji spalin określanego przez europejskie normy tzw. EURO. Według pierwszych założeń podatek miał być opłacany jednorazowo przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce. Kiedy okazało się, że Unia Europejska rozpoczęła prace nad podatkiem corocznym, nasze władze zaczęły zastanawiać się nad podobnym rozwiązaniem.

Sprawa ucichła po zmianie sposobu naliczania podatku akcyzowego (uniezależnienie od wieku samochodu), wymuszonej pod koniec 2006 r. wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który uznał polskie przepisy za niezgodne z prawem Wspólnotowym.

Jaki jest cel wprowadzenia podatku ekologicznego?

- Chcemy wspierać kupowanie aut nowych, bardziej ekologicznych, a ograniczyć sprowadzanie starych samochodów używanych – wyjaśnia Witold Lisicki.

Założenia opracowane w Ministerstwie Finansów mają zostać w przyszłym tygodniu przekształcone w projekt, który poddany zostanie konsultacjom społecznym i międzyresortowym. Na jego temat mają wypowiadać się m.in. przedstawiciele branży motoryzacyjnej.

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha

Podatek ekologiczny nie ma tak naprawdę nic wspólnego z ekologią. Jest po prostu środkiem mającym na celu utrzymanie przychodów budżetowych przy konieczności zniesienia akcyzy. Wpisuje się w politykę fiskalizmu prowadzoną przez kolejne polskie rządy, które nakładają na obywateli obciążenia podatkowe. Ta polityka powoduje, że samochody, które powinny być powszechnie dostępnym dobrem, nie są nim. Nowe rozwiązanie ma być może na celu przechytrzenie Unii Europejskiej, która stara się wyegzekwować na Polsce przestrzeganie przepisów wspólnotowych, a nasza akcyza jest z nimi prawdopodobnie niezgodna. Czy trzeba na to pozwalać? Partia kierowców, największa w Polsce, jest niezorganizowana. Gdyby właściciele samochodów powiedzieli "dość" pobieraniu haraczy zwanych podatkami, władze musiałyby się poważnie zastanowić nad swoimi działaniami.



motofakty.pl: "Podatek ekologiczny od listopada?!" (20.04.2006)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_ekologiczny_od_listopada.html

Wiemy już, w jaki sposób naliczany będzie podatek ekologiczny mający zastąpić akcyzę na sprowadzane do Polski samochody. Możliwe, że zostanie on wprowadzony jeszcze w tym roku.

Zgodnie z projektem ustawy podatek ekologiczny ma być płacony jednorazowo przy pierwszej rejestracji w Polsce samochodu osobowego o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Dotyczył więc będzie wszystkich aut osobowych – nowych i używanych. Zgodnie z nową definicją samochodu osobowego z obowiązku jego płacenia będą zwolnieni właściciele pojazdów:
- ciężarowych,
- z jednym rzędem siedzeń, który oddzielony jest od części przeznaczonej do przewozu ładunków ścianą lub trwałą przegrodą (kratka, szyba),
- z dwoma rzędami siedzeń, w których część przeznaczona do przewozu ładunków okaże się dłuższa niż połowa długości wnętrza pojazdu mierzona od przedniej do tylnej szyby lub krawędzi podłogi w przypadku braku tylnej szyby,
- mających otwartą część przeznaczoną do przewozu ładunków,
- posiadających kabinę kierowcy i nadwozie przeznaczone do przewozu ładunków jako konstrukcyjnie oddzielne elementy pojazdu.

Wysokość podatku będzie uzależniona bezpośrednio od dwóch czynników: pojemności skokowej silnika i norm czystości spalin Euro. Pojemność silnika wyraża się w litrach, z dokładnością do jednego miejsca po przecinku (np. 1,6 l). Normę Euro ustala się na podstawie dokumentu wydanego przez producenta pojazdu lub jednostkę upoważnioną do badań homologacyjnych pojazdów. W przypadku braku dokumentu potwierdzającego, przyjmuje się normy Euro określone według roku produkcji samochodu:
- brak normy Euro – samochody wyprodukowane do roku 1991 włącznie,
- Euro 1 – samochody wyprodukowane w latach 1992 – 1995
- Euro 2 – samochody wyprodukowane w latach 1996 – 1999
- Euro 3 – samochody wyprodukowane w latach 2000 – 2005
- Euro 4 i wyższa – samochody wyprodukowane od 2006 r.

Wzór na wyliczenie podatku ma być następujący: pojemność silnika podniesiona do kwadratu razy współczynnik dla poszczególnych norm Euro razy stała stawka w wysokości 500 zł.

Współczynniki dla poszczególnych norm Euro mają być następujące:
- brak normy: 11,0
- norma Euro 1: 7,3
- norma Euro 2: 2,8
- norma Euro 3: 1,8
- norma Euro 4: 1,0
- norma Euro 5: 0,9

Otrzymany w ten sposób wynik pomniejszałoby się uwzględniając spadek wartości auta wraz z wiekiem. Zniżka dla auto jednorocznych (starszych niż 12 miesięcy licząc od daty pierwszej rejestracji) wynosiłaby 15 proc., dla 2-letnich – 25 proc., 3-letnich – 35 proc., 4-letnich – 42 proc., 5-letnich – 49 proc., 6-letnich – 55 proc. W przypadku samochodów mających więcej niż sześć lat ulgę obliczałoby się sumując zniżkę 55 proc. plus 45 proc. pomnożone przez współczynnik otrzymany przez odjęcie od 1 wartości 0,95 do potęgi n, gdzie n jest wiekiem samochodu wyrażonym w latach pomniejszonym o 7.

Projekt podatku w połowie maja ma zostać przekazany do Sejmu. Zanim podatek wejdzie w życie, musi przejść całą drogę legislacyjną, co zajmie najprawdopodobniej około sześciu miesięcy. Możliwe więc, że zacznie obowiązywać w listopadzie.

Przykładowe wyliczenia wartości podatku ekologicznego dla samochodów nowych

Segment Najlepiej sprzedawany model Najlepiej sprzedawana wersja Cena (zł) Wartość podatku akcyzowego (zł) Wartość podatku ekologicznego (zł)
Mini Fiat Seicento Fresh 1.1 54KM 22 700 559,5 605
Mini Plus Fiat Panda Actrve 1.1 54 KM 31 700 781,3 605
Małe Skoda Fabia Sportllne 1.4 75 KM 50 490 1 244,4 980
Klasa niższa średnia Toyota Corolla Terra 1.4 D 90 KM 63 000 1 552,7 980
Klasa wyższa średnia Skoda Octavia Amłaente 1.9 TDI 105 KM 77 000 1 897,7 1 805
Klasa wyższa Skoda Superb Ambiente 2.0 TD1140 KM 104 540 2 576,5 2 000
Klasa wyższa AudiA6 3.0 TDI Ouatro 225 KM 218 984 21 488,9 4 500
Klasa luksusowe Mercedes klasy S 320CDI 3.0 235 KM 339 000 33 266,0 4 500
Kombivany Citroen Berlingo X 1.9 Diesel 70 KM 53 615 1 321,4 1 805
Minivany Citroen Xsara Picasso SX 1.6 110 KM 73 600 1 814,0 1 280
Vany Chrysler Voyager SE Stow&Go 2.8 Diesel 150 KM 148 800 14 601,7 3 920
Sportowe Mercedes C-Sportcoupe 180 kompresor 1.8 143 KM 113 200 2 789,9 1 620
Terenowe Toyota RAV4 X 2.2 Diesel 177 KM 142 500 13 983,5 2 420

Źródło: Samar

Przykładowe wyliczenia wartości podatku ekologicznego dla samochodów używanych

Model Rok produkcji Cena detaliczna (zł) Wartość podatku akcyzowego wynikająca z obecnie obowiązujących przepisów (zł) Wartość podatku ekologicznego (zł) Uśredniona wartość podatku akcyzowego płaconego obecnie na bazie deklarowanych wartości samochodów dla danego rocznika (zł)
Volkswagen Passat 2.0 1994 7 410 4 815 4 830 202
Volkswagen Golf 1.6 1996 7 215 4 689 1 313 281
Mercedes E 200 1998 24 960 16 224 1 842 436
Opel Vectra 1.6 1993 2 730 1774 2 789 156
Opel Omega 3.0 1997 8 970 5 830 4 861 351
Ford Focus 1.6 2002 22 200 8 680 1 336 1 075
BMW 320 1994 11 000 7 150 4 830 202
Ford Escort 1.4 1996 3 300 2 145 1 000 281
Volvo S40 1.8 2000 31 000 19 560 1 312 680
Audi A4 1.9 TDI 1996 16 000 10 400 1 852 281

Źródło: Samar

Obecnie akcyza naliczana jest od wartości samochodu zadeklarowanej przez nabywcę. Zależy także od wieku auta i pojemności silnika. Im pojazd droższy, starszy i o większej pojemności jednostki napędowej, tym większą opłatę należy uiścić. Na przykład dla pojazdów 8-letnich i starszych akcyza wynosi 65 proc. 

Stawki obecnie obowiązującego podatku akcyzowego na sprowadzane do Polski samochody:

Rok produkcji pojazdu 2005 i 2006 2004 2003 2002 2001 2000 1999 i starsze
Pojemność silnika powyżej 2000 cm3 13,6 25,6 37,6 49,6 61,6 65,0 65,0
Pojemność silnika do 2000 cm3 3,1 15,1 27,1 39,1 51,1 63,1 65,0

Źródło: Ministerstwo Finansów

Wojciech Drzewiecki, Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar:

Ocena propozycji przedstawionej przez rząd nie jest jednoznaczna. Niewątpliwie podatek ekologiczny ograniczy notoryczne zaniżanie wartości sprowadzanych samochodów. Stworzy też równe szanse dla producentów i importerów samochodów nowych, dilerów sprowadzających auta używane oraz importerów prywatnych sprowadzających samochody na potrzeby własne lub do dalszej odsprzedaży. Podatek preferuje pojazdy młodsze, co daje szanse na stopniowe odmłodzenie polskiego parku, który dzisiaj liczy średnio 13,5 roku. Podatek będzie niewątpliwie stanowił barierę dla samochodów starszych, ograniczając napływ aut w wieku powyżej 10 lat, które stanowią ok. 60 proc. całości samochodów sprowadzanych.

Mirosław Barszcz, podsekretarz w Ministerstwie Finansów:

Głównym powodem przygotowania projektu podatku ekologicznego było wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania przeciwko Polsce w sprawie niezgodności akcyzy na sprowadzane samochody z prawem wspólnotowym. Dostaliśmy od Komisji ostrzeżenie, że jeśli nie dokonamy zmian systemu podatkowego, to rozpocznie ona dalsze kroki polegające na przekazaniu sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który po rozpatrzeniu sprawy mógłby nałożyć na Polskę kary finansowe. Przy okazji zamierzamy rozwiązać problem zaniżania deklarowanej wartości samochodów.

Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha:

Podatek ekologiczny nie ma tak naprawdę nic wspólnego z ekologią. Jest po prostu środkiem mającym na celu  utrzymanie przychodów budżetowych przy konieczności zniesienia akcyzy. Wpisuje się w politykę fiskalizmu prowadzoną przez kolejne polskie rządy, które nakładają na obywateli obciążenia podatkowe. Ta polityka powoduje, że samochody, które powinny być powszechnie dostępnym dobrem, nie są nim.


motofakty.pl: "Podatek ekologiczny najwcześniej w czerwcu!" (09.02.2006)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_ekologiczny_najwczesniej_w_czerwcu.html

Najprawdopodobniej dopiero w czerwcu zostanie wprowadzony podatek ekologiczny, który zastąpi akcyzę na sprowadzane do Polski samochody. Wcześniej nie uda się tego zrobić ze względów legislacyjnych.

Prace nad rozwiązaniem mającym zastąpić podatek akcyzowy trwają od ponad roku. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej zaczęto sprowadzać duże ilości używanych samochodów. Ówczesny rząd chcąc "powstrzymać falę złomu" i "ukrócić nagminne praktyki zaniżania wartości celnej trafiających do Polski pojazdów" przygotował projekt podatku uzależnionego od pojemności skokowej silnika i poziomu emisji spalin określanego przez europejskie normy tzw. Euro. Miał on być opłacany jednorazowo przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce. Został jednak odrzucony przez Sejm.

Sprawa przycichła do momentu, gdy Komisja Europejska uznała, że akcyza jest niezgodna w prawem wspólnotowym i wszczęła oficjalną procedurę przeciwko Polsce w sprawie dyskryminowania pojazdów sprowadzanych do naszego kraju z innych państw wspólnotowych. Nowy rząd został niejako zmuszony do zajęcia się kwestią nowelizacji przepisów o podatku akcyzowym. W oparciu o materiały pozostawione w spadku przez poprzednią ekipę rządzącą stworzono projekt podatku ekologicznego, którego wysokość miałaby być uzależniona od pojemności skokowej silnika, normy czystości spalin Euro i wieku pojazdu. Dotyczyłby on wszystkich aut - nowych i używanych, ale płacić trzeba byłoby go tylko raz - przy pierwszej rejestracji. Równolegle Ministerstwo Finansów pracowało nad nowelizacją ustawy o podatku akcyzowym. To właśnie zmiany w ustawie pociągnęłyby za sobą wprowadzenie podatku ekologicznego. Przygotowana przez resort finansów nowelizacja została jednak odrzucona przez Radę Ministrów.

- Obecnie eksperci Ministerstwa Finansów prowadzą pracę nad kolejnymi zmianami w projekcie nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym. Równolegle opracowywany jest projekt podatku ekologicznego. Oba projekty powinny być gotowe do końca lutego, po czym trafią do rady Ministrów. Jeśli ta zaopiniuje je pozytywnie, zostaną przekazane do Sejmu, gdzie zajmie się nimi m.in. komisja finansów publicznych. Po zakończeniu prac komisji projekty będą głosowane w Sejmie, następnie w Senacie i najprawdopodobniej znów wrócą do Sejmu. Jeśli posłowie przyjmą znowelizowaną ustawę wraz z projektem podatku ekologicznego, będzie je musiał podpisać prezydent. Wejdą w życie dopiero po podpisaniu i tzw. okresie przejściowym. Według wstępnych wyliczeń nastąpi to dopiero w czerwcu. Do tego czasu obowiązywać będzie podatek akcyzowy - mówi Maria Hiż z Ministerstwa Finansów.

Podatek ekologiczny ma być jednorazową opłatą uiszczaną przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce. Uzależniony zostanie od trzech czynników: pojemności skokowej silnika, normy czystości spalin Euro i wieku pojazdu. Podatek będzie rósł wraz z pojemnością silnika. Im starszy samochód, tym niższa jest norma Euro i tym więcej trzeba będzie zapłacić. Jednak w ramach tej samej kategorii Euro nastąpi zróżnicowanie: na auta starsze podatek będzie niższy niż na młodsze należące do tej samej kategorii Euro. Te starsze mają bowiem zazwyczaj niższą wartość, a więc wysokość podatku ma być w pewnym stopniu proporcjonalna do ceny pojazdu.



motofakty.pl: "Podatek ekologiczny za półtora roku?" (12.05.2005)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_ekologiczny_za_poltora_roku.html

Zniesienie akcyzy na auta sprowadzane do Polski i zastąpienie jej nowym podatkiem być może nastąpi dopiero za półtora roku. Wszystko zależy od wyniku głosowania nad ekologicznym podatkiem od samochodów, które odbędzie się w Sejmie 20 maja. Takiego zdania jest wiceminister finansów Jarosław Neneman, który udzielił nam wywiadu.

Dlaczego rząd chce wprowadzić podatek ekologiczny od samochodów?

Są dwa powody. Pierwszy to walka z procederem zaniżania wartości aut sprowadzanych z zagranicy. Wszyscy wiemy, że umowy kupna-sprzedaży są fałszowane. Zdarzają się takie, w których wartość samochodu wynosi 1 euro, a pojazd jest warty 15 - 20 tys. zł. To są skrajne przypadki, ale nie może być tak, że państwo za pomocą prawa stymuluje obywateli do nieuczciwych zachowań.

Drugim powodem jest większa dbałość o środowisko poprzez powiązanie wysokości podatku z normą czystości spalin. Unia Europejska popiera działania ekologiczne. Dla nas ważne jest także bezpieczeństwo. Chcemy spowodować odmłodzenie wieku samochodów w naszym kraju, a jest oczywiste, że im nowszy samochód, tym bardziej bezpieczny.

Ale nie wszystkich stać na nowe samochody?

Nie, ale mimo wszystko lepiej, by samochody były jak najmłodsze. Dlatego chcemy pomagać w zakupie nowych aut. Podatek ekologiczny od samochodów spowoduje, że pojazdy spełniające normę czystości spalin Euro III czy Euro IV będą tańsze, niezależnie od tego, czy zostaną kupione w polskim salonie, czy sprowadzone z zagranicy.

Czy jest szansa, aby znieść akcyzę nie zastępując jej innym podatkiem?

Rząd może zlikwidować akcyzę na sprowadzane samochody i nie wprowadzać na jej miejsce innego podatku, ale musiałby na przykład podnieść akcyzę na paliwa. Wyższa cena paliw przekłada się jednak na wyższe koszty produkcji i funkcjonowanie całej gospodarki. Dlatego lepiej nie podnosić ceny paliw, tym bardziej, że i tak są one, ze względu na wysokie ceny ropy naftowej, bardzo wysokie.

Czy według Ministerstwa Finansów podatek ekologiczny spowoduje wzrost cen samochodów?

Po wprowadzeniu ekologicznego podatku od samochodów, najprawdopodobniej o kilkaset złotych wzrosną ceny nowych aut z silnikami o małej pojemności skokowej, stanieją natomiast pozostałe pojazdy, szczególnie z silnikami o pojemności powyżej 2 l. Podatek można jednak tak zmodyfikować, aby od żadnego nowego samochodu nie wziąć ani grosza więcej. Chodzi o to, by samochód, który spełnia normę Euro IV nie był obciążony wyższym podatkiem niż obecnie.

Jak planowany przepis odnosi się do samochodów z instalacją gazową bardziej przyjazną dla środowiska?

W tym podatku nie uwzględniliśmy dodatkowych preferencji dla samochodów z instalacjami gazowymi. Relacje ceny gazu do ceny benzyny są w Polsce wyjątkowo korzystne. Uważam, że jakiekolwiek dodatkowe preferencje dla gazu nie są potrzebne.

Posłowie większości klubów parlamentarnych wyrazili sprzeciw wobec tego podatku. Co będzie, gdy Sejm go odrzuci?

Obecny rząd już nic nie zdąży zrobić. Wybory odbędą się w październiku. Nowy rząd rozpocznie działalność w listopadzie i jest mało prawdopodobne, aby sprawa podatku ekologicznego była potraktowana priorytetowo. Rada Ministrów zajmie się nią zapewne dopiero na wiosnę. Jeżeli nowy minister finansów skorzysta z naszej propozycji, to mniej więcej za rok ten podatek wejdzie w życie. Jeśli resort finansów opracuje nową propozycję podatku, to procedura wydłuży się do co najmniej półtora roku. I sytuację mamy taką - nowe samochody dalej będą sprzedawały się kiepsko, a ludzie będą oszukiwać na fakturach. Nie wiem, w czyim to jest interesie. Posłowie mają zastrzeżenia do naszej propozycji, ale zamiast odrzucać ją w pierwszym glosowaniu, lepiej przystąpić do prac w komisji i proponować lepsze rozwiązania. Chowanie głowy w piasek to najgorsze rozwiązanie.

Rozmawiał: Aureliusz Mikos

Według projektu ustawy, przelicznik ekologicznego podatku od samochodów kształtować ma się następująco:

- 1 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 4, która obowiązuje od 1 stycznia 2005 r.,
- 1,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 3 obowiązującą w latach 2000 - 2004,
- 2,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 2 obowiązującą w latach 1996 - 1999,
- 3,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 1 obowiązującą w latach 1992 - 1995,
- 4 zł za 1 cm3 : dla aut nie spełniających żadnej z ww norm.



motofakty.pl: "Podatek ekologiczny - co dalej?" (10.05.2005)

http://www.motofakty.pl/artykul/podatek_ekologiczny_8211_co_dalej.html

Posłowie większości klubów parlamentarnych wyrazili sprzeciw wobec ekologicznego podatku od samochodów. Sprawa jego wejścia w życie nie jest jednak przesądzona. Głosowanie nad podatkiem odbędzie się dopiero za dwa tygodnie.

Już w pierwszym czytaniu, które 6 maja przeprowadzono w Sejmie, projekt podatku mającego zastąpić niezgodną z prawem Unii Europejskiej akcyzę na używane auta sprowadzane do Polski nie zyskał akceptacji klubów SLD, PSL, PO, Pis, Samoobrony i LPR.

Nie oznacza to, że sprawa jest rozstrzygnięta. Głosowanie nad podatkiem odbędzie się za dwa tygodnie i dopiero wtedy okaże się, czy podatek będzie obowiązywał, czy też wyląduje w koszu.

Weto większości klubów parlamentarnych to prawdopodobnie efekt zbliżających się wyborów. Żadna z opcji politycznych nie chce zapewne wziąć na siebie odpowiedzialności za wprowadzenie podatku i narazić się wyborcom. W końcu to do ich kieszeni sięgnie rząd chcąc zrekompensować straty związane z koniecznością zaniechania poboru akcyzy. Przed wyborami partie polityczne mogą nie być skłonne do poparcia nowego podatku, tym bardziej, że budzi on społeczny sprzeciw.

Ekologiczny podatek od samochodów płacony ma być jednorazowo przy pierwszej rejestracji auta w Polsce. Ma więc dotyczyć pojazdów nowych i używanych.

Np. dla nowej Skody Fabii z silnikiem benzynowym o pojemności 1390 cm3 podatek wyniósłby 1390 zł. W przypadku używanego Opla Astry z 1994 r. z silnikiem benzynowym o pojemności 1596 cm3 podatek wynosiłby 5586 zł.

Według projektu ustawy, przelicznik ekologicznego podatku od samochodów kształtować ma się następująco:

- 1 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 4, która obowiązuje od 1 stycznia 2005 r.,
- 1,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 3 obowiązującą w latach 2000 - 2004,
- 2,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 2 obowiązującą w latach 1996 - 1999,
- 3,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 1 obowiązującą w latach 1992 - 1995,
- 4 zł za 1 cm3 : dla aut nie spełniających żadnej z ww norm.



motofakty.pl: "Brak zgody na podatek ekologiczny" (07.05.2005)

http://ww.motofakty.pl/artykul/brak_zgody_na_podatek_ekologiczny.html

Projekt ekologicznego podatku od samochodów przygotowany przez rząd został odrzucony w pierwszym czytaniu, które odbyło się 6 maja w Sejmie.

Podatek mający zastąpić niezgodną z prawem Unii Europejskiej akcyzę na używane auta sprowadzane do Polski nie zyskał akceptacji klubów parlamentarnych. Przeciwko głosowały SLD, PSL, PO, PiS i LPR.

Odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu podatku może opóźnić jego wejście w życie, mało prawdopodobne jest jednak, że rząd po zniesieniu akcyzy nie zastąpi jej innym podatkiem, który zrekompensuje wpływy z akcyzy. Początkowo planowano, że nowy podatek wejdzie w życie w styczniu 2005 r., potem w marcu, lipcu, a ostatnio we wrześniu.

Odwlekanie wprowadzenia podatku ekologicznego to prawdopodobnie efekt zbliżających się wyborów parlamentarnych. Żadna z opcji politycznych nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za wprowadzenie podatku i narazić się wyborcom. W końcu to do ich kieszeni sięgnie rząd chcąc zrekompensować straty związane z koniecznością zaniechania poboru akcyzy. Przed wyborami partie polityczne nie będą więc skłonne do poparcia nowego podatku, tym bardziej, że budzi on społeczny sprzeciw.

Ekologiczny podatek od samochodów płacony ma być jednorazowo przy pierwszej rejestracji auta w Polsce. Ma więc dotyczyć pojazdów nowych i używanych. Według projektu ustawy, przelicznik ekologicznego podatku od samochodów kształtować ma się następująco:

- 1 zł za 1 cm3 pojemności skokowej silnika - w przypadku aut spełniających normę Euro 4, która obowiązuje od 1 stycznia 2005 r.,
- 1,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 3 obowiązującą w latach 2000 - 2004,
- 2,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 2 obowiązującą w latach 1996 - 1999,
- 3,5 zł za 1 cm3 : dla aut spełniających normę Euro 1 obowiązującą w latach 1992 - 1995,
- 4 zł za 1 cm3 : dla aut nie spełniających żadnej z ww norm.

Źródło: Ministerstwo Finansów